niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 16

Trzynaście godzin do rozpoczęcia Igrzysk.

Leże nie spokojna na łóżku patrząc w niedostępnym punkt za oknem. Jest to moja ostatnia noc przed Igrzyskami, ostatnia bezpieczna noc. Nie mogę usnąć, cała jestem podniecona i pełna dziwnych emocji, które się kumulują we mnie. Robi mi się gorąco, idę do łazienki i ochładzam się zimną wodą, na razie musi mi to pomóc. Chodzę bezczynnie po pokoju nie wiedząc co ze sobą zrobić. Wpadam na pomysł napisania listów do najbliższych mi osób, z szuflady wyjmuję kartki i długopis.


Kochani rodzice!
  Chcę Was za wszystko przeprosic, nie mieliśmy ze sobą najlepszych kontaktów. Żałuję, że tak mało miłych chwil spędziliśmy razem.
 Mam nadzieję, że ten list nie będzie musiał do Was trafić a jeśli tak jest to pamiętajcie, że Was zawsze kochałam...

Carline...
Chcę Ci tylko napisać, że dziękuję za wszystko. Za wszystkie spędzona chwile, za te lepsze i gorsze. za wszystkie. Za to, że potrafiłaś mnie wysłuchać, nakrzyczeć gdy robiłam źle, za Twoje zawsze dobre rady. Za to, że nigdy mnie nie opuściłaś gdy Cię potrzebowałam...
A teraz przyszło mi się żegnać, niestety.
Dziękuję...
J

Mój Drogi Matey...
  Nie wiem jak Ci to napisać. Byłeś mi najbliższą osobą. Bez słów mnie rozumiałeś, widziałeś co mi jest, Mimo tego, że przed moim wyjazdem nasza relacja ucierpiała i, że nie zdążyłam Ci powiedzieć wszystkiego... Odpowiednio się pożegnać, w sumie nie wiem czy potrafiłabym bym to zrobić. Przerosło by mnie to, nie mogłabym Ci spojrzeć w oczy, w te dobre oczy i powiedzieć "żegnaj". Nie. Nie umiałabym. Napisać jest łatwiej, znacznie łatwiej. Zastanawiam się dlaczego nigdy Ci tego nie powiedziałam, może się bałam? Nie wiem sama czego, przecież mówiliśmy sobie wszystko, ale te słowa nigdy nie przebrnęły mi przez gardło i teraz tego żałuję. Nie wyobrażasz sobie jak.
Kocham Cię.


Więcej nie dam rady napisać i tak mnie to tyle kosztuję. Za bardzo boli to, że oni są tam, tam w Czwórce. A ja za parę godzin będę nie wiadomo gdzie walczyć o swoje przetrwanie. Czemu ten cholerny świat taki jest?!
Zapakowuje listy do kopert i kładę na bladzie. Nie wiem po co te listy piszę, to idiotyczne. Poirytowana  biorę już koperty aby ja podrzeć, lecz nie robię tego, coś mnie zatrzymuję. Lepiej być zabezpieczony na każdą ewentualność.  Przeszywa mnie teraz nie miłe uczucie takie, że jeśli nawet wrócę do domu to wszystko się zmieni. Nie będą tą samą Julites.
Słyszę dobiegające głosy z korytarza,  cicho uchylam drzwi i nasłuchuję rozmowy.
- Masz trzymać się planu, rozumiesz?
- Wiem...
- Jak nawalisz to nie wiem co będzie, cały scenariusz jest ustalony i wystarczy się tego tylko trzymać..- słyszę gniewny głoś Finnicka.
- Nie musisz mi tego cięgle powtarzać, doskonale wiem co mam robić- rozpoznaję głoś Karlsa. O co chodzi? Nie mam pojęcia, dlaczego o tak późnej porze urządzają sobie nocne pogawędki. A może...
Nie to nie możliwe, nie zrobiłby mi tego. Gryzę swoją pięść, aby nie wybuchnąć i wyładować emocję.
- Wszystko ma się udać- podsumowuję Finnick i słyszę zamykające drzwi. Niczego nie rozumiem, czyżby mój mentor byłby aż tak zakłamany i trzymał stronę Karlsa? A ja myślałam, że... Widać już Igrzyska mieszają mi w głowie. Julites, weź się w garść za nie długo będziesz zwyciężczynią! A jeśli ktoś chcę mi pokrzyżować plany? Nie, mam sojuszników. Dam radę, startuję na bardzo dobrej pozycji. Karls zginie pierwszy. Taki jest plan.

                                                                                    ~.~
Trzy godziny do rozpoczęcia Igrzysk.

Budzi mnie wchodząca do pokoju Brites, oznajmiająca, że czas wstawać. Spałam bardzo krótko, lecz jestem na tyle rześka aby wykonać serie ćwiczeń, tak dla rozgrzewki. Następnie udaję się do łazienki, aby wziąć szybki, zimny prysznic. Wkładam pierwsze lepsze ubranie, bo i tak dadzą mi strój na arenę za nie długo. Biorę tylko listy i ruszam na śniadanie pełna entuzjazmu, mam wyjątkowo dobry humor. Przy stole jedzą już Karls i Brites. 
- Finnick odprowadzi cię do poduszkowca- odparła opiekunka. Kiwam głową i zabieram się do jedzenia. Zajadam się pyszną czekoladową kaszką i bułkami z rodzynkami są naprawdę dobre. Co raz krzyżują się moje spojrzenie z Karlsa, na co jak zwykle uśmiecham się kpiąco, już za nie długo będzie martwy, myślę. Gdy widzę, że chłopak wychodzi wyjmuje koperty i daje jej Brites.
- Chcę abyś to przekazała, jeżeli coś by mi się stało. Chodź szczerze wątpię, aby do czegoś doszło- uśmiecham się.
- Nie będę musiała tego robić, za nie długo ponownie się spotkamy- bierze mnie za rękę i również odwzajemnia uśmiech.
- Wiem- odpowiadam stanowczo. Wracam do swojego pokoju, mam jeszcze pięć minut dla siebie, lecz ta chwila mija tak szybko, że zaraz przychodzi do mnie Finnick mówiąc, że już trzeba iść. Wychodzę pewnym krokiem i  idziemy prosto do windy.  Chłopak uważnie mnie obserwuję, lecz ja unikam jego wzroku.
- Co ci jest ?- pyta mentor.
- Nie interesuj się- odpowiadam obojętnym tonem. Wchodzimy w tunel, który prowdzi na dach.
- Pamiętaj nie schodź za szybko z podestu a potem wiesz co robić- potakuję głową, doskonale wiem jakie mam zadanie- będziesz miała sporo sponsorów, niczego ci nie zabraknie. A ty w zamian zrób świetne show- oznajmia wesoło Finnick, tłumacząc pewnie moje zachowanie zdenerwowaniem.
- Jasne, przecież po to tam jadę- już chcę otwierać drzwi na zewnątrz, lecz przytrzymuję mnie mentor.
- Nie pożegnasz się?- pyta chłopak.
- Nie wiem co się tam wydarzy, a jeśli mnie zawiedziesz, to moja rodzina cię zniszczy- syczę, nie wiem dlaczego to mówię, bezsensu jest to zdanie, ale na kimś muszę wyładować emocje.
- Przestań- przytula mnie, na co ja go odpycham.
- Nie trzeba- odsuwam się.
Wchodzimy na poddasze, ostatni raz spoglądam na Finnicka i wsiadam do poduszkowca. Wchodzę do bardzo ładnego pomieszczenia, gdzie znajdują się dwadzieścia cztery granatowe fotele przeznaczone dla trybutów, którzy już siedzą na swoich miejscach. Siadam na rogu obok Nicole, która od razu się ze mną wita.
- Gotowa?- pyta.
- Nawet nie wiesz jak bardzo- odpowiadam tak dobitnie, aby każdy mnie usłyszał. Reszta sojuszników kiwa ochoczo, wszyscy są nastawieni bojowo. Po wszczepieniu lokalizatorów, czeka nas godzinna podróż, przez całą drogę każdy milczy. Cały czas przygląda mi się dziewczyna z Siódemki, uważnie lustruje mnie wzrokiem na co ja odpowiadam jej słodkim uśmiechem. Zginie zaraz po Karlsie. Podróż dłuższy się nie miłosiernie, robią to chyba specjalnie przewożąc nas wszystkich w jednym poduszkowcu. Kto by pomyślał, aby ludzie, którzy za nie długo będą się zabijać trzymać w jednym miejscu. Domyślam się, że ma nas to jeszcze bardziej podkręcić, ale bez przesady. Szyby znacznie się przyciemniły to znak, że już jesteśmy blisko areny.
Po dotarciu na miejsce, w eskorcie strażników zostaje zaprowadzona do pokoju.  Te pomieszczenie jest specjalnie dla mnie nikt już z niego nie będzie korzystał, za kilka lat będą odwiedzać to miejsca Kapitolończycy. Dla nich każda arena to miejsce historyczne, podziwiają je i zwiedzają.
W pokoju czeka już na mnie Niki, witamy się serdecznie. Odwraca się i wyjmuje z szczelnie zapakowanego pudełka mój strój. Wyjmuje z niego bieliznę, cienki podkoszulek z małymi dziurkami, grubą bluzę, kurtką z kapturem, spodnie, rajstopy i buty. Wszystko jest w kolorze czarnym, gdy jestem już przebrana, Niki każe mi się przejść sprawdzając czy nic mi nie przeszkadza.
- Jak to dobrze, że masz czarne włosy- oznajmia. Czy to mam być wskazówka, myślę.
- Czemu?- pytam na co ona przytula się do mnie.
- To ci się przyda-szepce.


_________________________________________________

Witajcie!
Rozdział trochę chaotyczny, wybaczcie, ale chciałam go dodać szybko. Chodź i tak mam prawie dwu dniowe opóźnienie. Miałam lekki kryzys przez ten czas, ale już jest okej, wracam z nowym rozdziałem i pomysłami.
Kochani następny rozdział to już arena!
Cieszycie się? :D Bo ja przyznam szczerze, że bardzo. ^^

Czasami się zastanawiam czy mam cichych czytelników, takich, którzy są ze mną od początku, ale się nie ujawniają. Taka mała rozkmina...

20 komentarzy:

  1. Jest parę błędów, a pierwsze zdanie wydaje mi się jakieś strasznie kulawe
    Te listy... z jednej strony dobry pomysł, ale wydają mi się trochę sztuczne, takie... wymuszone.
    Finnick, Finnick, Finnick... i Karls... jestem pewna, że niedługo się dowiem, o co chodzi
    W takim razie mam nadzieję, że następny rozdział dodasz szybko :D nie mogę się doczekać, by zobaczyć Twoją arenę ^_^
    Dyskretniej nie da się chyba dać znaku wszystkim, którzy nie komentują, by zaczęli to robić xD
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem ;d
      Dziękuję, wena się przyda ;>

      Usuń
  2. Hej!
    Opowiadanie mnie zachwyca. Przeczytalam właśnie całe.
    Podoba mi się poza oczywiście głównymi boh=terami sposób przedstawienia Finnicka, kótrehgo bardzo lu ie.
    Poza tym wykreowałas bardzo oryginalne postacie.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście listy mogłyby być nieco bardziej naturalne, ale jak dla mnie resztę czyta się dobrze
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio długo mnie tu nie było, ale nadrobiłam :D i jestem zadowolona :DDD Nie potrafię się doczekać areny! Błagam, nie trzymaj nas dłużej w niepewności i dodaj nowy rozdział jak najszybciej *o*
    Zapraszam też na: http://artist-hill-montmartre.blogspot.com/
    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Twój blog jest super,bardzo wciągnełaś mnie swoimi opowiadaniami :) Sama też prowadze blog o ff z igrzysk,jednak dopiero zaczynam ;) Nie moge się doczekać kiedy napiszesz następny rozdział ! :)
    Zapraszam: http://iniechloszawszewamsprzyja.bloog.pl
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. może świąteczne obserwacje?
    zapraszam :)
    http://kaschaundkascha.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie piszesz widać że chcesz to robić.
    Zapraszam:
    http://fashion-this-is-it.blogspot.com
    Może was coś zainteresuję?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie piszesz :)
    igrzyska <3
    http://aga-worldfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Pragnę cię poinformować, że nominowałam cię do Liebsten Award. Szczegóły za chwilę na moim blogu ------> http://clovediaz.blogspot.com/2013/12/liebsten-award.html .

    Pozdrawiam,
    Clove.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa historia, czekałam na ten rozdział z niecierpliwością. Rozbudziłaś moją ciekawość końcowym dialogiem, że aż muszę skomentować. Twoje opowiadanie od początku przypadło mi do gustu i chociaż nigdy nie lubiłam Finnicka, pokazałaś, że jest nie tylko dupkiem ale ma też jakąś mentalną stronę. Moim zdaniem świetnie ci wyszła rozmowa z Cesarem a listy są bardzo realne (poza tym do rodziców... no bez komentarza xd ).Liczę na szybki ciąg dalszy i mnóstwo zwrotów akcji. ☺
    Pomyślnych Igrzysk i niech los jej zawsze sprzyja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha ah ten Finnick ;d
      Dziękuję baaardzo komentarz ;>>

      Usuń

Jestem ciekawa Waszej opinie, więc proszę o komentarze.

Serdecznie polecam